poniedziałek, 10 stycznia 2011

Snowboard

Zima i pierwsze śniegi to czas, na który z niecierpliwością czekają fanatycy sportów zimowych, ale także każdy, kto zamierza dopiero uczyć się jazdy na nartach, czy desce.
W ostatnim czasie bez wątpienia to deski snowboardowe święcą triumfy na naszych rodzimych stokach. Nie jest to zjawisko bezpodstawne, ponieważ tajniki jazdy na snowboardzie są znacznie łatwiejsze do opanowania, a wiedzę teoretyczną i praktyczną można z sukcesem połączyć już w przeciągu kilku godzin od pierwszego przymierzenia deski. Dla pełnej frajdy z jazdy warto korzystać z dobrze dobranego sprzętu, a w tym przypadku należy kierować się radami osób doświadczonych.
snowboard - deski snowboardowe
Przede wszystkim osoba, która zaczyna naukę i robi pierwsze kroki na stoku powinna raczej decydować się na wypożyczanie sprzętu. Brak wyczucia oraz niewiedza na temat tego, jaki styl jazdy będzie nam najbardziej odpowiadał w przyszłości to zasadnicze argumenty za tym, by nie wydawać na wstępie sporej sumy na nowy osprzęt. Zestawy snowboardowe, na które składają się zwykle buty snowboardowe, wiązania snowboardowe oraz deska, warto kupować zatem w drugim sezonie planowanej jazdy na stoku. Niejeden profesjonalny sklep snowboardowy oferuje dziś tani snowboard z gwarancją profesjonalnego doradztwa. Specjalista pomoże w doborze długości i szerokości deski oraz rodzaju wiązań, doradzając również buty snowbordowe, które będą nie tylko gwarancją komfortu, ale także bezpieczeństwa. Bo warto pamiętać także o tym, żeby zapewnić właściwą stabilizację dla stóp i kostek, które najbardziej narażone są na wszelkiego rodzaju urazy mechaniczne.
Każdy, komu zależy na zainwestowaniu z głową, czyli w sprzęt wysokiej klasy, w relatywnie niskich cenach, powinien zdawać sobie sprawę z tego, że zakupów oprzyrządowania narciarskiego najlepiej dokonywać po sezonie, czyli w okresie wiosennym oraz letnim. Wiele punktów sprzedaży organizuje wówczas posezonowe wyprzedaże oraz duże obniżki cen.

Legia Warszawa

Jak roztrzygnął sie wybór człowieka roku w warszawskiej Legii. Czy wybór był właściwy, czy było w kim wybierać, bo patrząc na postawę drużyny na wiosnę i jesień nie wyglądało to zbyt różowo.
W tym roku kibice stołecznej drużyny w konkursie serwisu internetowego mieli do wyboru trzy warianty:
- Jan Mucha
- Paweł Kosmala
- nikt na to nie zasłużył

Dużą przewagą głosów zwyciężył Jan Mucha, który de facto pożegnała się ze stolicą w letnim okienku transferowym. Teraz broni barw angielskiego Evertonu. Broni to za dużo powiedziane, ponieważ notorycznie broni swojego miejsca na ławce rezerwowej. Jednak dokonania w polskiej Ekstraklasie wystarczyły do tego aby większość kibiców zapamiętała co dla stołecznego zespołu zrobił. No a zrobił tylko w rundzie wiosennej poprzedniego sezonu to zo nie zrobiło tego trzech bramkarzy razem wziętych w rundzie jesiennej obecnego sezonu - co takiego? - ano bronił dostępu do legijnej bramki. I choć z zespołem nie wywalczył Mistrza Polski ani nawet nie zajął miejsca premiowanego grą w europejskich pucharach, to w tamtym okresie zespół Legii tracił najmniej bramek w lidze, czego nie da się powiedzieć o brakarzach w sezonie obecnym. Gdyby nie Jan Mucha Legia pewnie byłaby jeszcze niżej niż 4 miejsce w poprzednim sezonie. To pokazuje jak daleko jeszcze do doskonałości, gdzie o wyniku meczu nie decydują napastnicy tylko bramkarze.

Miejsce drugie - nikt na to nie zasłużył - ciężko się z tą propozycją nie zgodzić, bo tak naprawdę oprócz budowlańców to przy Łazienkowskiej 3 nikt się specjalnie nie wyróżnił tym żeby przynieść chwałę swojemu klubowi. Wyjątek stanowią jedynie kibice ale to temat do innych rozważań.

Trzecie miejsce - Paweł Kosmala - prezes Legii Warszawa. Jak zawsze i tu zadziałała zasada nie pochlebiaj za bardzo swojemu szefowi bo staniesz się lizusem. Na szefa głosowali chyba tlko pracownicy klubu, bo ile głosów może dostać osoba która ma przymknięte oczy i uszy na działania pana Miklasa i Jóźwiaka. Ale praca tych panów też zstanie poruszona w innym temacie.


Oby w tym roku lista nominowanych postaci w Legii wyglądała następujaco: Trener Maciej Skorża (za zdobycie mistrzostwa Polski), jeden z napastników (za króla strzelców) i prezes klubu (za otworzenie narządów zmysłów)

Copa del rey

Zgodnie z oczekiwaniami faworyci nie zawiedli. Do kolejnej fazy Pucharu Króla awansowały  drużyny prowadzone przez Mourinho i Guardiole  Real Madryt i Fc Barcelona
W srode i czwartek zostały rozegrane mecze 1/8 finału Copa del Rey. Najciekawiej zapowiadał sie mecz pomiedzy Ath.Bilbao a FC Barceloną. W pierwszym meczu na Camp Nou Barca zremisowała bezbramkowo,i aby wejsc musiała wygrać lub zremisowac bramkowo.Josep Guardiola wystawił prawie najmocnieszy skład w którym nie zabrakło ani Messiego ani Villi czy Xaviego. Ath Bilbao broniło sie dzielnie,ale składną akcje w 75 min. zagrali Xavi,Messi i Abidal a ten ostatni skierował piłke do siatki. Ath. wzieło sie do odrabiania strat i 10 min pózniej strzeliło wyrównującego gola a jej autorem był Llorente. Pomimo ataków w końcówce spotkania Barcelonie udało sie zremisowac i awansowac do ćwierćfinału pucharu króla.
W innym meczu Deportivo la Coruna podejmowało 2 ligowy zespół Córdoba CF. W pierwszym meczu Deportivo na wyjeżdzie zremisowało 1-1 i było w dobrych nastrojach przez zblizającym sie rewanżem.Nikt nie spodziewał sie że ten mecz bedzie istnym horrorem. Cordoba nie przestraszyła sie rywala i grała jak równy z równym,a w 86 min Arteaga strzelił bramke dającą prowadzenie gością i awans do ćwierćfinału.W 90 min spotkania kibicą zaczęło mocniej bić serce a niektórym włosy stanęły dęba kiedy Tena otrzymał czerwoną kartke a sędzia wskazał na 11metr.Do piłki podszedł rezerwowy Adrian który pewnie wykorzystał rzut karny dajac dogrywke i nadzieje Deportivo. Grająca w 10-tke Cordoba broniła sie dzielnie ale w 102 min. zabrakło sił i Adrian strzelił swoją 2 bramke. Cordoba rzuciła sie do ataku nie miała nic do stracenia, lecz w 120min sedzia podyktował drugi juz w tym meczu rzut karny który pewnie wykorzystał Adrian kompletując Hat-trica.Deportivo w meczu mrożącym krew w żyłach wygrywa 3-1 i awansuje do ćwierćfinału.
W ostatnim srodowym meczu Sevilla wygrała 3-0 z Malagą i również przeszła do kolejnej fazy rozgrywek.
Czwartkowe mecze przyniosły kilka niespodzianek Betsi pokonał na wyjeżdzie 3-1 Getafe które żegna sie juz w 1/8 Copa del Rey.
Z małą niespodzianą natomiast w ostatnim meczu Copa del Rey zakończył się mecz pomiedzy Levante a Realem Madryt. Real z przewagą 8 bramek z pierwszego meczu przystąpił do meczu w całkiem rezerwowym składzie. Zabrakło miedzy innymi C.Ronaldo, Ozila, Di Marii.W tym rezerwowym składzie Real uległ Levante 2-0.Pierwsza bramka padła po błedzie Gago  który zagrał ręką we własnym polu karnym.Jedenastke pewnie wykorzystał Xisco była to 62min spotania.W 76 min Kaka mógł doprowadzic do remisu ale piłka po strzale głową udrzyła w poprzeczkę. W 86 min z rzutu wolnego pięknym strzałem popisał sie Sergio i ustalił wynik spotkania. Real Madryt w dwumeczu wygrywa 8-2 i awansuje do ćwierćfinału gdzie zmierzy sie z odwiecznym rywalem jakim jest Atl. Madryt.
Komplet wyników 1/8 Copa del Rey
Athletic Bilbao 1-1 Fc Barcelona (0-0)
Deportivo La Coruna 1-1(3-1)p.d Cordoba (1-1)
Malaga 0-3 Sevilla (3-5)
Getafe 1-3 Real Betis (2-1)
Mallorca 3-4 Almeria (3-4)
Villarreal 4-2 Valencia (0-0)
Espanyol 1-1 Atl.Madryt (0-1)
Levante 2-0 Real Madryt (0-8)

Manchester United

Manchester United powiększa przewagę nad gonioącymi go Manchesterem City i Arsenalem. Chelsea przegrywa i chyba może zapomnieć o obronie mistrzostwa w tym sezonie.
Czerwone Diabły odniosły kolejne zwycięstwo w lidze angielskiej pokonując na Old Trafford Stoke 2-1.  Bramkę otwierającą wynik strzelił Hernandez w 27minucie. Goście raczej skupieni na defensywie w pierwszej połowie ani razu nie zagrozili bramce w której już drugi raz z rzędu bronił Tomasz Kuszczak. Po zmianie stron gospodarze kontynuowali swoja grę jednakże gościom udało się przeprowadzić skuteczna kontrę doprowadzając do remisu a szczęśliwym strzelcem został Whitehead, to tylko rozwścieczyło gospodarzy którzy rzucili się do frontalnych ataków co przyniosło skutek w 62 minucie po strzale Naniego który to dał cenne i zasłużone zwycięstwo.Do szlagierowego spotkania 22 kolejki doszło w Londynie gdzie Arsenal podejmował Manchester City. Praktycznie przez cały mecz przeważał Arsenal stwarzając sobie mnóstwo dogodnych sytuacji do objęcia prowadzenie jednakże na drodze gospodarzy stawał słupek bądź też bardzo dobrze dysponowany bramkarz Man City Hart. Mecz zakończył się podziałem punktów 0-0 co na pewno nie satysfakcjonuje żadnej ze stron.Do ogromnej niespodzianki doszło w innym meczu gdzie miejscowi Wlverhampton pokonali faworyzowana Chelsea 1-0 a nieszczęśliwym strzelcem samobójczej bramki był Bosingwa w 5 minucie meczu
Komplet wyników 22 kolejki:

Blackpool FC Birmingham City FC 1-2
Manchester United Stoke City FC 2-1
Fulham Londyn West Bromwich Albion 3-0
Arsenal Londyn Manchester City 0-0
Wolverhampton Wanderers Chelsea Londyn 1-0
Aston Villa FC Sunderland AFC 0-1
Newcastle United West Ham United 5-0
Bolton Wanderers Wigan Athletic 1-1
Blackburn Rovers Liverpool FC 3-1
Everton FC Tottenham Londyn 2-1
Tabela po 21 kolejkach
1. Manchester United   44pkt
2. Manchester City       42pkt
3. Arsenal                  40pkt

Turniej Czterech Skoczni

Dominacja Austriaków i trzecie z rzędu zwycięstwo ich reprezentanta. Dobry występ Norwegów. Magiczny Simon Amman, które dalej jest w czołówce, mimo że inni Szwajcarzy nie istnieją. Fenomen? Pewnie tak. No i dalszy ciąg zapaści Niemców. A co z Polakami? O tym zaraz.
Jakże podobna jednak, jest sytuacja w naszych skokach. Jest Adam i daleko nic. Co prawda postęp jest widoczny, gdyż nasi zawodnicy regularnie znajdują się w konkursach, a nawet awansują do drugich serii. Jednak przy ofensywie Norwegów i Austriaków, wypadamy dalej „blado”. W ogólnym rozrachunku, ubiegły już Turniej Czterech Skoczni, był dla Polski nijaki. Adam mimo wielkich szans nie wskoczył na podium. Pozostali reprezentanci zaprezentowali się przeciętnie. A przecież w letnim GrandPrix było dużo lepiej. Kamil Stoch w ścisłej czołówce, pozostali także całkiem nieźle.

Jednak jak nadszedł sezon zimowy, pozostała tylko jedna opoka, Adam Małysz. Może idea fenomenu w naszych realiach jest jedyna, która się sprawdza. Amman jest rodzynkiem, a my mamy swojego – Małysza. Aspiracje jednak są większe. Zbliżają się mistrzostwa świata. Na Adama można liczyć i pewnie znajdzie się w czołówce. Jednak trener Kruczek zapowiada że mamy drużynę, która powalczy na tej imprezie. Oby tak było. Bo w końcu wygranych się nie sądzi. A jeśli na tej jednej imprezie zdobędą medal, o tym będzie się mówiło przez następne lata, a nie o porażkach.

Chyba najbardziej boli to, że piłka nożna dalej przyciąga największe ilości fanów. A w tej dyscyplinie nie osiągnęliśmy żadnego sukcesu na dużej imprezie w ostatniej dekadzie. Więc może trzeba dać spokój piłkarzom i pozwolić im bez nacisku potrenować. Tym samym bardziej zwrócić uwagę na to, co osiągnęli nasi reprezentanci w dyscyplinach indywidualnych. Może brak zainteresowania spowoduje pozytywne efekty.

Jedno jest pewne że sportowcem dekady jest Małysz. Zliczenie punktów wykazało, że zdobył ich najwięcej w ostatnim dziesięcioleciu. Ponad 3000 pkt więcej niż drugi Amman. Trudno jednak powiedzieć jak to się ma do minionego Turnieju Czterech Skoczni. Nie było żadnego błysku ze strony naszych reprezentantów. Sama jednak impreza miała charakter przewidywalny. Morgenstern od początku dominował i pod drugim konkursie miał sporą przewagę, którą utrzymał do końca. Ciekawsza batalia rozegrała za nim , jednak słabsze skoki Hautamekiego i Małysza w ostatnim konkursie trochę obniżyły atrakcyjność imprezy. Wielki szacunek należy się naszemu mistrzowi za tyle lat dobrych wyników. I oby dalej skakał na tym poziomie.